Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa

Info o kursach Dżungla w wakacje 2008

Felek Patyra, 2008-10-01 Tagi: Dżungla, kursy

W ostatnie wakacje odbyły się dwie tury kursu DŻUNGLA 1 dla szefów gromad w nurcie męskim - w dniach 16 - 22 (uczestniczyło 5 wędrowników oraz 3 kleryków) i w dniach 31 sierpnia - 7 września, gdzie na kursie było 10 uczestników. We wrześniowym terminie było także dwóch uczestników kursu DŻUNGLA 2.


Obóz szkoleniowy dla przyszłych (lub obecnych) wychowawców gałęzi żółtej Dżungla 2 rozpoczął się na przełomie sierpnia i września 2008, całość działa się w okolicach Skarżyska.

Dżungla oficjalnie zaczęła się zaraz po FSE Fest, lecz organizatorzy nie wzięli pod uwagę godziny dojazdu okolicznego transportu, więc większość z nas nie dojechała na czas, Ja (Felek) oraz mój lubelski współtowarzysz Mateusz nie tylko byliśmy spóźnieni, lecz tak że lekko zagubieni, gdyż "obóz w czarnej" leżał parę km. od tejże miejscowości, co wszystko zakończyło się mało harcerskim zachowaniem gdyż na miejsce dojechaliśmy samochodem z legendarnym już w Naszym stowarzyszeniu, Panem Sklepikarzem (niejedno ma imię, nie sposób jest spamiętać, dlatego ich nie wymienię). Właściwie ten pierwszy dzień marnie lecz szybko nam zleciał i nie ma co się tu rozpisywać.

Więc ruszamy z Dżunglą... Po przydzieleniu do szóstki białych, z Michałem z Chełma oraz Stefanem z Warszawy, przenosimy się do jednego namiotu i teraz tak naprawdę zaczyna się Obóz. Dowiadujemy się iż cały obóz będzie przypominał obozowe życie wilczków, czyli poranny apel, Skała Narady, jedzenie z odpowiednią wilczkową dietą (za którą chwała Ikkiemu!), ogniska, gry oraz zajęcia wilczkowe - nie mogliśmy narzekać na nudę . W trakcie każdego dnia znajdujemy również miejsce na codzienne serie wykładów o najróżniejszej problematyce. Ciężko jest mi teraz przytoczyć poszczególne tematy oraz imię i nazwisko wykładowcy, leczy ich treść, najważniejsze informacje oraz główne przesłanie z pewnością pozostały u większości słuchaczy w pamięci. Z Rady Akeli wnioskuję, iż nie tylko ja nie mam prawie nic im do zarzucenia. Poza tym wykłady pełniły bardzo fajną funkcję mobilizacyjną, gdyż większość z nas, wracając z zajęć, wciąż powtarzało, że nie może się doczekać spotkania z naszymi gromadami - spożytkowania naszej wiedzy. Wykłady czasem trwały do wieczora aż do momentu gdy człowiek nic nie widział co zapisywał.

Kolejną, chyba najatrakcyjniejsza, częścią obozu były gry wilczkowe. Jak już napisałem, codziennie się bawiliśmy i po mimo faktu iż są to gry dla dzieci (czyt. wilczków) to bawiliśmy się w najlepsze. Czasami można było odczuć iż obudzono w nas dziecko na nowo. Zawsze chcieliśmy więcej, jednak jak powiedział nasz Baghera - Radomiak przerywamy w najlepszym momencie, aby zawsze chcieć jeszcze... Pomimo tego iż gry wymagały minimalnej liczby przedmiotów (zazwyczaj ograniczały się do chusty , sznurka, lub w ogóle bez niczego) dostarczał nam nie lada radości. Każda gra była inna, spełniała inne cele pedagogiczne. Największym zainteresowaniem cieszyła się gra pod tytułem "Kubb" tudzież "Szachy Wikingów", w która potrzebne nam są wyłącznie równe pieńki drewna, z paroma badylami do rzucania. Gra jest o tyle ciekawa iż wymaga nie tyle sprawności fizycznej, co koordynacji, dobrego cela, wyczucia, dobrej strategii, więc każdy wilczek jest w stanie w niej się sprawdzić, co bardzo mocno wyróżnia tę grę z pośród innych.

Czas także umilały wilczkowe pieśni, które towarzyszyły nam na każdy kroku, od pobudki, apelu, każdego posiłku, w przerwach między wykładami, aż do poduszki. Bo jak każdy wie, oprócz zabawy wilczki kochają śpiewać, dlatego część naszego czasu poświęcaliśmy na ekspresję. Ekspresja może nie była naszą mocna stroną, a wymyślanie kolejnych przedstawień bolało ;], lecz daliśmy radę i przetrwaliśmy. Co wieczór (pomijając przespanie jednego ogniska przez 6stkę białych) odbywały się ogniska na których to mogliśmy zaczerpnąć trochę nowych pomysłów od naszych współtowarzyszy, pomysłów które z pewnością ja sam wykorzystam w przyszłości.

Lecz Wilczki nie samą zabawą i śpiewem żyją, dla tego nadszedł czas na coś dla ducha i umysłu, na naszym obozie codziennie odbywała się msza święta z bardzo fajnym księdzem z parafii w Czarnej. Ksiądz z pewnością dobrze będzie przeze mnie zapamiętany, gdyż przede wszystkim z nami był. Rzadko kiedy można spotkać księdza który by z harcerzami siedział dzień w dzień i jeszcze był zainteresowany, co my tu robimy. Lecz szczególnie dobre wrażenie zrobił na mnie gdy podczas pożegnalnej mszy rozdał każdemu (17 chłopa) obraz z Matką Bożą Wychowawczynią z Czarnej. Później gdy mieliśmy mieć podaną "zupę" na która zaprosił nas na niedzielny obiad - dostaliśmy pełen obiad z deserem i owocami na zapas. A jeszcze gdy zobaczył czekających harcerzy na stacji wyskoczył do nas, aby jeszcze jedne raz z nami się pożegnać. Dla takich ludzi aż miło będzie zawitać kolejny raz w tamte strony... Aha oczywiście nie zapominaliśmy o tym iż każdy z Nas jest wędrownikiem więc w ciągu każdego dnia udało nam się wywalczyć to pół godziny na "godzinę drogi", jak i codziennie na różaniec dla chętnych. Natomiast, aby wilczki nie wychodziły ze swojego świata dżungli i żeby nie pozwolić im na przemieszanie obydwu światów, codziennie My wilczki mieliśmy Skałę Narady, gdzie padały codzienne postanowienia, które opieraliśmy na cytatach z Księgi Dżungli, aby stać się lepszym wilczkiem w gromadzie, jak i na co dzień w naszych domach.

Jak każdy dzień na Obozie kończy się Radą Akeli gdzie wszystko podsumowujemy, taki i teraz moja relacja zmierza do końca. Na naszym obozie staraliśmy się codziennie żyć według zasad skautingu a wszystkie nasze zajęcia zmierzały i zmierzają do wypełniania pięciu celów skautingu. Jeżeli na Dżungli były jakieś błędy to nieliczne. Bardzo jestem zadowolony z nowych znajomości, z czasu który wspólnie spędziliśmy , z wykładów na których każdy wymieniał własne doświadczenie i mam nadzieję że dany nam czas się nie zmarnował. Na Dżungli zasiano w nas odwagę do prowadzenia gromady i miejmy nadzieje że jej owoce zobaczymy na Wielkich Łowach z dwudziestoczteroosobowymi gromadami, które będą działać "ze wszystkich sił". Przekazano nam odpowiednią wiedzę i to teraz od nas wyłącznie zależy jak ją spożytkujemy.
Wilczki! Wilczki!

Felek Patyra