Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa

Kurs dla szefowych sieci SZ we Francji

Gosia Sobich, 2005-11-15 Tagi: Europa, kursy, BluSZcz

Wszystko zaczęło się 25 października. Zakręcone, zabluSZczone we cztery (Ania Giszczak-Dobek, Kamila Ćwikła, Joanna Boruszak i Gosia Sobich) wsiadłyśmy w autobus do Francji. Z małymi przygodami, z poślizgiem już niestety nie małym dotarłyśmy do Paryża, by następnego ranka udać się wg wskazówek na "Gare de l'Est" i pociągiem dojechać do Troyes. I tu zaczyna się nasza wielka przygoda...

Na stacji czekała na nas Marie-Anne. Krótka jazda samochodem do Chaource. I już jesteśmy na miejscu. Nareszcie...

Pogoda... tak, zdecydowanie nas zaskoczyła przez cały kurs. Z lekką obawą listopadowych nocy wiozłyśmy swój BluSZczowy namiot. Aby z nas się nie śmiali, szybko pochowałyśmy na dnie plecaków atrybuty polskiej "listopadowej jesieni": czapki, szaliki i rękawiczki. I dostosowałyśmy się do ogólnie panującej "mody" na błękitne mundury.

Szybko rozstawiłyśmy namiot i już biegniemy na obiad. Pierwszy obiad i pierwsze zdziwienie... "to my tylko będziemy jeść tę marchewkę" - jęknęła jedna z głodnych Polek. Następnego dnia już wiedziałyśmy jak wygląda celebracja/kolejność francuskiego obiadu: suróweczka, danie główne, serek i deser. Jeśli chodzi o serek, to naszą szczególną "sympatię" zdobyło zsiadłe mleko, podawane tam jako ser i jedzone z cukrem. Czas obiadu został już wykorzystany, przedstawiamy się. Okazuje się, że z niektórymi nie mamy jednego wspólnego języka. Obawy, czy my się jakoś dogadamy, czy ciągle trzeba będzie chodzić z tłumaczem.

14 osób z prowadzącymi - 4 Hiszpanów, 2 Niemców, 3 Francuzów, Litwinka i my - 4 Polki. Na drugą połowę kursu udało się dotrzeć też 3 Ukraińcom.

Zaraz po obiedzie zaczęły się zajęcia, zgłębianie metodyki FSE szczególnie pod kątem PL, czyli samodzielnych zastępów. Godzina po godzinie swoją wiedzę poszerzałyśmy o zagadnienia obozu letniego samodzielnych zastępów, współpracy z rodzicami, weekendów samodzielnych zastępów, projektów obozowych, technik, powstawania nowego samodzielnego zastępu, formacji zastępowej oraz sieci samodzielnych zastępów. Głowy nam kipiały od pomysłów, rodziły się coraz to nowe rozwiązania innowacji i problemów polskiej sieci samodzielnych zastępów. Aktywne byłyśmy ponad przeciętność, Marie-Anne czasami z niedowierzaniem patrzyła, gdy znowu generowałyśmy z siebie stwierdzenie: "I have a question..." Jak sama na koniec stwierdziła, nie spodziewała się aż tak szczegółowych pytań o funkcjonowanie sieci.

W tym wszystkim radość wspólnego obozowania. Dyżury, które zamiast wg grafiku robiły się spontanicznie. Msze święte, różaniec odmawiany we wszystkich językach uczestników. Ogniska z narodowymi śpiewami i zabawami. Namioty, szelest liści w nocnej ciszy. Ciemne ranki - tam o 6.30 rano było jeszcze ciemno. I ciepło. Niesamowicie ciepło, cały czas ponad 20 stopni. No i mecze piłki nożnej, o dziwo to przełamało wszystkie bariery już na samym początku.

Rozmowy na temat stowarzyszeń w różnych krajach. Zwyczajów, problemów, ciekawostek, historii. Okazuje się, że skautem w FSE niełatwo być. Każde ze stowarzyszeń narodowych ma jakieś problemy, rozwiązuje je - i to jest właśnie piękne - możliwość podzielenia się własnym doświadczeniem. Choć czasem dość ciekawie to wyglądało. Wyobraź sobie taki łańcuch tłumaczeń: ukraiński na polski, polski na francuski, francuski na angielski, angielski na hiszpański. Zarówno Havier, jak i Ivan nie mieli przekonania czy rozmawiają o tym samym.

Rozmawiamy dużo, gestykulujemy, rysujemy, pokazujemy... jednym słowem komunikujemy się. Otwieramy się na inne siostry i braci z FSE. Chcemy się kontaktować. Tworzymy wspaniałą atmosferę. Okazuje się, że wszyscy skauci z Federacji są "prześmiewczy", więc jest naprawdę wesoło. Chciałoby się zostać dłużej...

Na koniec niesamowite przeżycie. Dane nam było uczestniczyć w pielgrzymce wędrowników do Vezeley. Przeżycie duchowe - mocne. Analogia do Ewangelii obecna na każdym kroku... Stoimy w strugach deszczu przed bazyliką, "kołaczcie a otworzą wam". Śpiewamy, po czym czekamy w ciszy, aż wędrownicy będą stukać do drzwi. Wchodzimy do bazyliki. Cud spotkania z Panem Jezusem w adoracji. Jest za co dziękować.

Rano Msza św. z biskupem Paryża. Doświadczamy wymiaru ewangelizacyjnego Federacji - bierzmowania francuskich wędrowników.

Wracamy z tysiącem pomysłów. Czeka nas sporo pracy, ale kierunek mamy już wytyczony. Spodziewajcie się BluSZcza wszędzie!!!

Gosia Sobich