Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa

Kurs ekspresji i warsztaty pedagogiczne na Ukrainie 18-19.11.2005

Michał F, 2006-01-02

W ostatnich czasach, jak kraj długi i szeroki, obserwuje się wzrost popytu na wszelkie formy ekspresji. Trzy gałęzie, oba nurty, skauci każdego stopnia i funkcji podążają w ślady B-P i coraz wyraźniej widzą konieczność dążenia do mistrzostwa w śpiewie, aktorstwie, rękodziele i wszelkich innych formach "wyrażania siebie" jako oczywistość.

Tym samym ożywieni duchem, zaprosili nas nasi Bracia ze Wschodu, żebyśmy pokazali, co umiemy. Tak właśnie doszło do szaleńczej wyprawy, której celem były wschodnie rubieże dawnej Rzeczpospolitej, a w której udział wzięli Ania Rogowska, Krzysiek Noworyta, no i ja.

Wyruszyliśmy około 6 rano z Lublina. Opis stanu polskich dróg, ukraińskich dróg, oraz wagi różowych, zielonych i innych pieczątek dla ukraińskich celników znajdzie się niebawem w osobnym tomie opowiadań. Ważne jest, że dotarliśmy.

We Lwowie oczekiwał nas już tajemniczy Niebieski Samochód, a w nim harcerze, pod których eskortą dotarliśmy do celu (- ?) - jeszcze kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Lwowa. Byli tam już od piątku (w tym czasie ucząc się śpiewu) szefowie, szefowe, duszpasterze, siostry zakonne, a także pracujący nadal w zastępach najmłodsi z młodych - w sumie około 30 osób.

Po przywitaniu i obiedzie byliśmy uczestnikami historycznego wydarzenia. Podczas apelu odczytany został rozkaz, powołujący na funkcję naczelniczki i naczelnika Katolickiego Skautstwa Ukrainy Nadię i Pawła.

Resztę popołudnia wypełniły już zajęcia prowadzone przez Krzyśka warsztaty techniczne - kukiełki, skecze, żywe obrazy, rękawiczki... moje zajęcia z pantomimy, elementów gry aktorskiej, emisji głosu, wszystko przeplatane specjałami Anki: papieroplastyką, zaproszeniami, maskami, makramą, origami... wieczorem spotkaliśmy się wszyscy na "giełdzie zaba" -śpiewaliśmy skakaliśmy i tańczyliśmy, jak długo mieliśmy siłę... wiele zabaw na bieżąco tłumaczono na ukraiński, (nie mogę nie wspomnieć o tłumaczach, bez których prowadzenie zajęć byłoby z pewnością dużo trudniejsze - ze smutkiem stwierdzam, że nad naszą znajomością ukraińskiego trzeb a jeszcze dużo popracować...). Wśród uczestników warsztatów był starszy już Ksiądz z Doniecka, który tam, na odległym wschodzie, wśród młodzieży z polskimi korzeniami tworzy zalążki struktur FSE. Jak sam przyznaje, nie jest to zadanie łatwe... brakuje szefów, brakuje pomysłów, brakuje materiałów. Dlatego siedział przez cały czas notując teksty, zapamiętując kroki, na dyktafon zgrywając melodie. Celem warsztatu z ekspresji było przygotowanie wieczornego świeczyska w oparciu o zaprezentowane techniki.

Tak zszedł nam czas do kolacji. Po niej - watra, którą trudno przetłumaczyć jako nasze "świeczysko", bo mimo iż w pomieszczeniu, siedzieliśmy przy prawdziwym ogniu! Tematem watry był punkt Prawa Harcerskiego "Harcerz jest przyjacielem wszystkich i bratem dla każdego innego Harcerza". Były przedstawienia z użyciem wszystkich możliwych technik, były zabawy, a przede wszystkim - przepiękne ukraińskie śpiewy. Nasze trio podjęło się rękawiczek i światłocieniowania... zupełnie nie do opisania jest atmosfera tego wydarzenia... bywaliśmy przecież na różnych już ogniskach, ale tego nie można porównać z żadnym. Zakończyliśmy dzień wspólną modlitwą i - nieźle wykończeni, ale szczęśliwi - udaliśmy się na spoczynek.

Pierwszy punkt niedzielnego programu stanowiła Msza św. W obrządku greckokatolickim, (kwestia wyznaniowa wśród ukraińskich skautów jest bardzo skomplikowana, ale ci, wśród których przebywaliśmy, to grekokatolicy) odbywała się w klasztorze bazylianów, w których domu rekolekcyjnym nocowaliśmy. Kompleks zniszczony, jak większość tamtejszej architektury sakralnej dziesięcioleciami zaniedbań i planowych dewastacji, ma w obecnej chwili szansę na ratunek za sprawą nowych układów geopolitycznych... Śniadanie, a po nim podsumowanie warsztatu i spotkania pedagogiczne w dwóch grupach. Ja z Anią dla dziewczyn, Krzysiek z chłopakami. Odpowiadaliśmy na pytania, rozmawialiśmy o problemach ukraińskiego FSE i w czym tylko mogliśmy pomóc słowem i radą, pomogliśm


Nie było nam łatwo żegnać się z nowymi przyjaciółmi... Osładzała rozstanie nadzieja na ciąg dalszy. Ponieważ w nocy spadł śnieg, niedzielę na Ukrainie spędzaliśmy otuleni białym puchem - aż po horyzont.

Droga powrotna także obfitowała w nieprzewidziane wypadki. Z kilku zamków rozsianych po okolicy obejrzeliśmy ten w Podhorcach - dawną rezydencję Koniecpolskich - olbrzymi, mocno zaniedbany gmach w chwili obecnej poddawany jest gruntownej renowacji, ma służyć za siedzibę Juszczenki (w związku z tym spodziewają się też napływu środków na remonty okoliczne monastery, pałace i klasztory). Podejście pracowników ochrony do własnych kompetencji uniemożliwiło nam obejrzenie wnętrza pałacu, widzieliśmy za to kościół pałacowy; barkowa budowla zwieńczona kopuła - nie mniejsze robiąca wrażenie, i z pewnością nie mniej zaniedbana.

Step pogrążony był już w ciemnościach, gdy dotarliśmy do Lwowa... zupełnie nieświadomi celu swojej wizyty przekroczyliśmy progi domu sióstr Bazylianek. Uczestniczyliśmy z nimi w nieszporach, zjedliśmy wspaniałą kolację, a później mogliśmy porozmawiać z siostrą zajmującą się pisaniem ikon. Niesamowite było słyszeć o tym, czym jest ikona od kogoś piszącego ikony.

Gdy opuściliśmy Lwów była już noc. Po pożegnaniach, prezentach i zapewnieniach o dalszej w współpracy udawaliśmy się pośpiesznie w stronę granicy, mieliśmy nadzieję jeszcze tej samej nocy osiągnąć Łódź. Wkrótce miało się jednak okazać, że Ukrainę nie tak łatwo pozostawić za sobą.

Żółkiew. Na poboczu znajoma postać... W berecie, chuście wędrownika, białych rękawiczkach...? Przecież nie możemy przejechać przez miasto Andrieja i nie zobaczyć najpiękniejszych jego zabytków! Jedziemy więc śladem naszego niezwykłego przewodnika i poznajemy historię drewnianej cerkwi św. Trójcy zbudowanej bez użycia gwoździ, budowli grekokatolickich i prawosławnych, zwiedzamy rynek... Niestety, muzeum o tej porze jest zamknięte, ale może uda się zobaczyć cerkiew.

Pomimo późnej pory cerkiew Bazylianów okazała się dostępna. Wystawiono ją w 1612r., na początku XXw. nadano formę secesyjną(!). Na freskach oprócz streszczenia Nowego i Starego Testamentu można było ujrzeć historię Ukrainy.

Widzieliśmy prezbiterium, zakrystię i nowo odrestaurowane podziemia. Nie wiem, co zrobiło na mnie większe wrażenie - ogrom i piękno budowli czy opowieść o dramatycznych losach miejsca pod sowieckim reżimem.

Andriej pożegnał nas serdecznie, jeszcze raz musieliśmy obiecać, że wrócimy, obdarował prezentami (że wspomnę tylko o szaliku z ukraińskiej rewolucji).

Dalej - była już tylko biała, ukraińska noc...

Paulina Tarnowska sam.

Tym samym ożywieni duchem, zaprosili nas nasi Bracia ze Wschodu, żebyśmy pokazali, co umiemy. Tak właśnie doszło do szaleńczej wyprawy, której celem były wschodnie rubieże dawnej Rzeczpospolitej, a w której udział wzięli Ania Rogowska, Krzysiek Noworyta, no i ja.

Wyruszyliśmy około 6 rano z Lublina. Opis stanu polskich dróg, ukraińskich dróg, oraz wagi różowych, zielonych i innych pieczątek dla ukraińskich celników znajdzie się niebawem w osobnym tomie opowiadań. Ważne jest, że dotarliśmy.

We Lwowie oczekiwał nas już tajemniczy Niebieski Samochód, a w nim harcerze, pod których eskortą dotarliśmy do celu (- ?) - jeszcze kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Lwowa. Byli tam już od piątku (w tym czasie ucząc się śpiewu) szefowie, szefowe, duszpasterze, siostry zakonne, a także pracujący nadal w zastępach najmłodsi z młodych - w sumie około 30 osób.

Po przywitaniu i obiedzie byliśmy uczestnikami historycznego wydarzenia. Podczas apelu odczytany został rozkaz, powołujący na funkcję naczelniczki i naczelnika Katolickiego Skautstwa Ukrainy Nadię i Pawła.

Resztę popołudnia wypełniły już zajęcia prowadzone przez Krzyśka warsztaty techniczne - kukiełki, skecze, żywe obrazy, rękawiczki... moje zajęcia z pantomimy, elementów gry aktorskiej, emisji głosu, wszystko przeplatane specjałami Anki: papieroplastyką, zaproszeniami, maskami, makramą, origami... wieczorem spotkaliśmy się wszyscy na ?giełdzie zabaw? -śpiewaliśmy skakaliśmy i tańczyliśmy, jak długo mieliśmy siłę... wiele zabaw na bieżąco tłumaczono na ukraiński, (nie mogę nie wspomnieć o tłumaczach, bez których prowadzenie zajęć byłoby z pewnością dużo trudniejsze - ze smutkiem stwierdzam, że nad naszą znajomością ukraińskiego trzeb a jeszcze dużo popracować...). Wśród uczestników warsztatów był starszy już Ksiądz z Doniecka, który tam, na odległym wschodzie, wśród młodzieży z polskimi korzeniami tworzy zalążki struktur FSE. Jak sam przyznaje, nie jest to zadanie łatwe... brakuje szefów, brakuje pomysłów, brakuje materiałów. Dlatego siedział przez cały czas notując teksty, zapamiętując kroki, na dyktafon zgrywając melodie. Celem warsztatu z ekspresji było przygotowanie wieczornego świeczyska w oparciu o zaprezentowane techniki.

Tak zszedł nam czas do kolacji. Po niej - watra, którą trudno przetłumaczyć jako nasze ?świeczysko?, bo mimo iż w pomieszczeniu, siedzieliśmy przy prawdziwym ogniu! Tematem watry był punkt Prawa Harcerskiego ?Harcerz jest przyjacielem wszystkich i bratem dla każdego innego Harcerza?. Były przedstawienia z użyciem wszystkich możliwych technik, były zabawy, a przede wszystkim - przepiękne ukraińskie śpiewy. Nasze trio podjęło się rękawiczek i światłocieniowania... zupełnie nie do opisania jest atmosfera tego wydarzenia... bywaliśmy przecież na różnych już ogniskach, ale tego nie można porównać z żadnym. Zakończyliśmy dzień wspólną modlitwą i - nieźle wykończeni, ale szczęśliwi - udaliśmy się na spoczynek.

Pierwszy punkt niedzielnego programu stanowiła Msza św. W obrządku greckokatolickim, (kwestia wyznaniowa wśród ukraińskich skautów jest bardzo skomplikowana, ale ci, wśród których przebywaliśmy, to grekokatolicy) odbywała się w klasztorze bazylianów, w których domu rekolekcyjnym nocowaliśmy. Kompleks zniszczony, jak większość tamtejszej architektury sakralnej dziesięcioleciami zaniedbań i planowych dewastacji, ma w obecnej chwili szansę na ratunek za sprawą nowych układów geopolitycznych... Śniadanie, a po nim podsumowanie warsztatu i spotkania pedagogiczne w dwóch grupach. Ja z Anią dla dziewczyn, Krzysiek z chłopakami. Odpowiadaliśmy na pytania, rozmawialiśmy o problemach ukraińskiego FSE i w czym tylko mogliśmy pomóc słowem i radą, pomogliśmy.

Nie było nam łatwo żegnać się z nowymi przyjaciółmi... Osładzała rozstanie nadzieja na ciąg dalszy. Ponieważ w nocy spadł śnieg, niedzielę na Ukrainie spędzaliśmy otuleni białym puchem - aż po horyzont.

Droga powrotna także obfitowała w nieprzewidziane wypadki. Z kilku zamków rozsianych po okolicy obejrzeliśmy ten w Podhorcach - dawną rezydencję Koniecpolskich - olbrzymi, mocno zaniedbany gmach w chwili obecnej poddawany jest gruntownej renowacji, ma służyć za siedzibę Juszczenki (w związku z tym spodziewają się też napływu środków na remonty okoliczne monastery, pałace i klasztory). Podejście pracowników ochrony do własnych kompetencji uniemożliwiło nam obejrzenie wnętrza pałacu, widzieliśmy za to kościół pałacowy; barkowa budowla zwieńczona kopuła - nie mniejsze robiąca wrażenie, i z pewnością nie mniej zaniedbana.

Step pogrążony był już w ciemnościach, gdy dotarliśmy do Lwowa... zupełnie nieświadomi celu swojej wizyty przekroczyliśmy progi domu sióstr Bazylianek. Uczestniczyliśmy z nimi w nieszporach, zjedliśmy wspaniałą kolację, a później mogliśmy porozmawiać z siostrą zajmującą się pisaniem ikon. Niesamowite było słyszeć o tym, czym jest ikona od kogoś piszącego ikony.

Gdy opuściliśmy Lwów była już noc. Po pożegnaniach, prezentach i zapewnieniach o dalszej w współpracy udawaliśmy się pośpiesznie w stronę granicy, mieliśmy nadzieję jeszcze tej samej nocy osiągnąć Łódź. Wkrótce miało się jednak okazać, że Ukrainę nie tak łatwo pozostawić za sobą.

Żółkiew. Na poboczu znajoma postać... W berecie, chuście wędrownika, białych rękawiczkach...? Przecież nie możemy przejechać przez miasto Andrieja i nie zobaczyć najpiękniejszych jego zabytków! Jedziemy więc śladem naszego niezwykłego przewodnika i poznajemy historię drewnianej cerkwi św. Trójcy zbudowanej bez użycia gwoździ, budowli grekokatolickich i prawosławnych, zwiedzamy rynek... Niestety, muzeum o tej porze jest zamknięte, ale może uda się zobaczyć cerkiew.

Pomimo późnej pory cerkiew Bazylianów okazała się dostępna. Wystawiono ją w 1612r., na początku XXw. nadano formę secesyjną(!). Na freskach oprócz streszczenia Nowego i Starego Testamentu można było ujrzeć historię Ukrainy.

Widzieliśmy prezbiterium, zakrystię i nowo odrestaurowane podziemia. Nie wiem, co zrobiło na mnie większe wrażenie - ogrom i piękno budowli czy opowieść o dramatycznych losach miejsca pod sowieckim reżimem.

Andriej pożegnał nas serdecznie, jeszcze raz musieliśmy obiecać, że wrócimy, obdarował prezentami (że wspomnę tylko o szaliku z ukraińskiej rewolucji).

Dalej - była już tylko biała, ukraińska noc...

Paulina Tarnowska sam.

?????????? ???? ?????????? ?????????!

?. ???????? 2005

            ?????????? ? ?? ??? ???????? ?????? ?????. ? ?????? ????????? ?????????????? ???? ? ??????? ?????????????? ??????? ??????? ?? ?????????, ????? ????????? ????? ?????????? ?????? ???? ?????? ? ?????????.

            ?????????? ?????? ???? ??, ?? ?????, ???? ?? ????????? ???? ??? ?????, ?????? ?? ????? ??????? ?????????? ???????? ???? ????????????? ????, - ??????. ? ?????????? ????? ? ? ?????? ???????? ??????? ? ???????, ?? ?????????? ? ?????????? ???????????, ??? ????? ?????? ? ???????????? ?? ????????? ????? ??????????? ??????????.

            ??? ???? ??? ???????????? ?? ??????. ??? ??????????? ? ????????, ???? ???????? ? ????????? ?????? ?????????? ????????? ???????? ???????? ?????. ???? ?????? - ? ??? ?????????, ???? ???????? ?? ????????? ??? ????? ???????? ? ?????????? ?????????? ???????. ???????? ?????? ?????? ???????? ???????? ???? ??????, ???????, ???????????? ???? ????? ?????, ?? ???? ????? ????? ??????????????? ??? ?????? ? ?????. ?? ????? ? ?? ???? ??????.

            ??? ?????? ? ??????? ???? ? ?????????????, ???? ?????????? ???? ? ????? ??????. ??? ? ??????? ?????? ????? ??????, ??? ?????????? ????? ???????? ?????????? ???. ? ?? ? ?????????, ??????, ??????, ????????? ???????????? ??????, ?????, ????? ???????????, ????, ????????? ??????????? ?? ?????? ????? ??????? ?????????. ???? ?????????? ?????? ? ???????? ?????????? ? ???????????? ???????? ? ????????? ?????????? ? ??????, ??? ?????????? ???????? ??? ????????? ?????? ?????????? ??? ????. ?????? ????? ?? ??? ?????????? ??????? ??? ????????? ?????????, ???????? ??????? ?????? ? ???? ?? ?????????? ???????? ????. ???????? ?????? ??? ?????????? ??????? ?? ? ?????????? ?????? ? ?????????. ??? ?????? ???????????? ?????????? ?????????????? ?????? ???? ????????? ??????? ??????.

            ?????, ?? ?? ??????? ??? ? ???????? ???????? ?? ????????, ??????????? ?? ?????? ??? ????? ? ????????? ??????? ?? ?? ?????, ? ???????? ? ???? ????????? ?????,- ?? ???????? ?????.

??? ???? ? ?????? ??? ????? ??????????? ???????? ??????? ???? ?????? ?? ???????, ??? ? ??? ??? ????????????? ???? ??????? ? ??????, ?? ??? ??? ??? ??????????? ?? ???? ???????? ???? ? ????? ?? ???????? ????, ??????? ?? ????.

???? ????????? ???? ?????? ?? ???????? ? ?????????? ????? ?? ????????? ?????. ? ????????? ?????? ???????? ? ??? ?????????? ??? ????? ???????????, ??? ??????? ??? ????. ? ???????? ?? ??? ??????????? ??????, ?? ???????? ???? ???????? ?? ????????? ??????? ??????????? ????, ??????? ??????.

????? ??????Tym samym ożywieni duchem, zaprosili nas nasi Bracia ze Wschodu, żebyśmy pokazali, co umiemy. Tak właśnie doszło do szaleńczej wyprawy, której celem były wschodnie rubieże dawnej Rzeczpospolitej, a w której udział wzięli Ania Rogowska, Krzysiek Noworyta, no i ja.

Wyruszyliśmy około 6 rano z Lublina. Opis stanu polskich dróg, ukraińskich dróg, oraz wagi różowych, zielonych i innych pieczątek dla ukraińskich celników znajdzie się niebawem w osobnym tomie opowiadań. Ważne jest, że dotarliśmy.

We Lwowie oczekiwał nas już tajemniczy Niebieski Samochód, a w nim harcerze, pod których eskortą dotarliśmy do celu (- ?) - jeszcze kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Lwowa. Byli tam już od piątku (w tym czasie ucząc się śpiewu) szefowie, szefowe, duszpasterze, siostry zakonne, a także pracujący nadal w zastępach najmłodsi z młodych - w sumie około 30 osób.

Po przywitaniu i obiedzie byliśmy uczestnikami historycznego wydarzenia. Podczas apelu odczytany został rozkaz, powołujący na funkcję naczelniczki i naczelnika Katolickiego Skautstwa Ukrainy Nadię i Pawła.

Resztę popołudnia wypełniły już zajęcia prowadzone przez Krzyśka warsztaty techniczne - kukiełki, skecze, żywe obrazy, rękawiczki... moje zajęcia z pantomimy, elementów gry aktorskiej, emisji głosu, wszystko przeplatane specjałami Anki: papieroplastyką, zaproszeniami, maskami, makramą, origami... wieczorem spotkaliśmy się wszyscy na ?giełdzie zabaw? -śpiewaliśmy skakaliśmy i tańczyliśmy, jak długo mieliśmy siłę... wiele zabaw na bieżąco tłumaczono na ukraiński, (nie mogę nie wspomnieć o tłumaczach, bez których prowadzenie zajęć byłoby z pewnością dużo trudniejsze - ze smutkiem stwierdzam, że nad naszą znajomością ukraińskiego trzeb a jeszcze dużo popracować...). Wśród uczestników warsztatów był starszy już Ksiądz z Doniecka, który tam, na odległym wschodzie, wśród młodzieży z polskimi korzeniami tworzy zalążki struktur FSE. Jak sam przyznaje, nie jest to zadanie łatwe... brakuje szefów, brakuje pomysłów, brakuje materiałów. Dlatego siedział przez cały czas notując teksty, zapamiętując kroki, na dyktafon zgrywając melodie. Celem warsztatu z ekspresji było przygotowanie wieczornego świeczyska w oparciu o zaprezentowane techniki.

Tak zszedł nam czas do kolacji. Po niej - watra, którą trudno przetłumaczyć jako nasze ?świeczysko?, bo mimo iż w pomieszczeniu, siedzieliśmy przy prawdziwym ogniu! Tematem watry był punkt Prawa Harcerskiego ?Harcerz jest przyjacielem wszystkich i bratem dla każdego innego Harcerza?. Były przedstawienia z użyciem wszystkich możliwych technik, były zabawy, a przede wszystkim - przepiękne ukraińskie śpiewy. Nasze trio podjęło się rękawiczek i światłocieniowania... zupełnie nie do opisania jest atmosfera tego wydarzenia... bywaliśmy przecież na różnych już ogniskach, ale tego nie można porównać z żadnym. Zakończyliśmy dzień wspólną modlitwą i - nieźle wykończeni, ale szczęśliwi - udaliśmy się na spoczynek.

Pierwszy punkt niedzielnego programu stanowiła Msza św. W obrządku greckokatolickim, (kwestia wyznaniowa wśród ukraińskich skautów jest bardzo skomplikowana, ale ci, wśród których przebywaliśmy, to grekokatolicy) odbywała się w klasztorze bazylianów, w których domu rekolekcyjnym nocowaliśmy. Kompleks zniszczony, jak większość tamtejszej architektury sakralnej dziesięcioleciami zaniedbań i planowych dewastacji, ma w obecnej chwili szansę na ratunek za sprawą nowych układów geopolitycznych... Śniadanie, a po nim podsumowanie warsztatu i spotkania pedagogiczne w dwóch grupach. Ja z Anią dla dziewczyn, Krzysiek z chłopakami. Odpowiadaliśmy na pytania, rozmawialiśmy o problemach ukraińskiego FSE i w czym tylko mogliśmy pomóc słowem i radą, pomogliśmy.

Nie było nam łatwo żegnać się z nowymi przyjaciółmi... Osładzała rozstanie nadzieja na ciąg dalszy. Ponieważ w nocy spadł śnieg, niedzielę na Ukrainie spędzaliśmy otuleni białym puchem - aż po horyzont.

Droga powrotna także obfitowała w nieprzewidziane wypadki. Z kilku zamków rozsianych po okolicy obejrzeliśmy ten w Podhorcach - dawną rezydencję Koniecpolskich - olbrzymi, mocno zaniedbany gmach w chwili obecnej poddawany jest gruntownej renowacji, ma służyć za siedzibę Juszczenki (w związku z tym spodziewają się też napływu środków na remonty okoliczne monastery, pałace i klasztory). Podejście pracowników ochrony do własnych kompetencji uniemożliwiło nam obejrzenie wnętrza pałacu, widzieliśmy za to kościół pałacowy; barkowa budowla zwieńczona kopuła - nie mniejsze robiąca wrażenie, i z pewnością nie mniej zaniedbana.

Step pogrążony był już w ciemnościach, gdy dotarliśmy do Lwowa... zupełnie nieświadomi celu swojej wizyty przekroczyliśmy progi domu sióstr Bazylianek. Uczestniczyliśmy z nimi w nieszporach, zjedliśmy wspaniałą kolację, a później mogliśmy porozmawiać z siostrą zajmującą się pisaniem ikon. Niesamowite było słyszeć o tym, czym jest ikona od kogoś piszącego ikony.

Gdy opuściliśmy Lwów była już noc. Po pożegnaniach, prezentach i zapewnieniach o dalszej w współpracy udawaliśmy się pośpiesznie w stronę granicy, mieliśmy nadzieję jeszcze tej samej nocy osiągnąć Łódź. Wkrótce miało się jednak okazać, że Ukrainę nie tak łatwo pozostawić za sobą.

Żółkiew. Na poboczu znajoma postać... W berecie, chuście wędrownika, białych rękawiczkach...? Przecież nie możemy przejechać przez miasto Andrieja i nie zobaczyć najpiękniejszych jego zabytków! Jedziemy więc śladem naszego niezwykłego przewodnika i poznajemy historię drewnianej cerkwi św. Trójcy zbudowanej bez użycia gwoździ, budowli grekokatolickich i prawosławnych, zwiedzamy rynek... Niestety, muzeum o tej porze jest zamknięte, ale może uda się zobaczyć cerkiew.

Pomimo późnej pory cerkiew Bazylianów okazała się dostępna. Wystawiono ją w 1612r., na początku XXw. nadano formę secesyjną(!). Na freskach oprócz streszczenia Nowego i Starego Testamentu można było ujrzeć historię Ukrainy.

Widzieliśmy prezbiterium, zakrystię i nowo odrestaurowane podziemia. Nie wiem, co zrobiło na mnie większe wrażenie - ogrom i piękno budowli czy opowieść o dramatycznych losach miejsca pod sowieckim reżimem.

Andriej pożegnał nas serdecznie, jeszcze raz musieliśmy obiecać, że wrócimy, obdarował prezentami (że wspomnę tylko o szaliku z ukraińskiej rewolucji).

Dalej - była już tylko biała, ukraińska noc...

Paulina Tarnowska sam.

?????????? ? ?? ??? ???????? ?????? ?????. ? ?????? ????????? ?????????????? ???? ? ??????? ?????????????? ??????? ??????? ?? ?????????, ????? ????????? ????? ?????????? ?????? ???? ?????? ? ?????????.
?????????? ?????? ???? ??, ?? ?????, ???? ?? ????????? ???? ??? ?????, ?????? ?? ????? ??????? ?????????? ???????? ???? ????????????? ????, - ??????. ? ?????????? ????? ? ? ?????? ???????? ??????? ? ???????, ?? ?????????? ? ?????????? ???????????, ??? ????? ?????? ? ???????????? ?? ????????? ????? ??????????? ??????????.
??? ???? ??? ???????????? ?? ??????. ??? ??????????? ? ????????, ???? ???????? ? ????????? ?????? ?????????? ????????? ???????? ???????? ?????. ???? ?????? - ? ??? ?????????, ???? ???????? ?? ????????? ??? ????? ???????? ? ?????????? ?????????? ???????. ???????? ?????? ?????? ???????? ???????? ???? ??????, ???????, ???????????? ???? ????? ?????, ?? ???? ????? ????? ??????????????? ??? ?????? ? ?????. ?? ????? ? ?? ???? ??????.
??? ?????? ? ??????? ???? ? ?????????????, ???? ?????????? ???? ? ????? ??????. ??? ? ??????? ?????? ????? ??????, ??? ?????????? ????? ???????? ?????????? ???. ? ?? ? ?????????, ??????, ??????, ????????? ???????????? ??????, ?????, ????? ???????????, ????, ????????? ??????????? ?? ?????? ????? ??????? ?????????. ???? ?????????? ?????? ? ???????? ?????????? ? ???????????? ???????? ? ????????? ?????????? ? ??????, ??? ?????????? ???????? ??? ????????? ?????? ?????????? ??? ????. ?????? ????? ?? ??? ?????????? ??????? ??? ????????? ?????????, ???????? ??????? ?????? ? ???? ?? ?????????? ???????? ????. ???????? ?????? ??? ?????????? ??????? ?? ? ?????????? ?????? ? ?????????. ??? ?????? ???????????? ?????????? ?????????????? ?????? ???? ????????? ??????? ??????.
?????, ?? ?? ??????? ??? ? ???????? ???????? ?? ????????, ??????????? ?? ?????? ??? ????? ? ????????? ??????? ?? ?? ?????, ? ???????? ? ???? ????????? ?????,- ?? ???????? ?????.
??? ???? ? ?????? ??? ????? ??????????? ???????? ??????? ???? ?????? ?? ???????, ??? ? ??? ??? ????????????? ???? ??????? ? ??????, ?? ??? ??? ??? ??????????? ?? ???? ???????? ???? ? ????? ?? ???????? ????, ??????? ?? ????.
???? ????????? ???? ?????? ?? ???????? ? ?????????? ????? ?? ????????? ?????. ? ????????? ?????? ???????? ? ??? ?????????? ??? ????? ???????????, ??? ??????? ??? ????. ? ???????? ?? ??? ??????????? ??????, ?? ???????? ???? ???????? ?? ????????? ??????? ??????????? ????, ??????? ??????.
????? ??????