Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa
Rok temu byliśmy na Eurojamie we Francji

Jak było rok temu na Eurojamie we Francji

Krzysztof Żochowski, 2015-08-04 Tagi: Eurojam, zloty, Frelichowski, Francja

Eurojam Trwa! Harcerki i harcerze zebrani na „placu Naszej Pani”, pośrodku obozowiska Eurojamu, nie przestawali wiwatować. Gwar rozmów mieszał się z okrzykami wznoszonymi we wszystkich językach uczestników zlotu, a wykonywanej przez orkiestrę FSE pieśni „Ogniska już dogasa blask” towarzyszyły charakterystyczne dźwięki wydobywane z instrumentów bretońskich kobziarzy. Ciemne chmury i rzęsisty deszcz towarzyszące pożegnaniu Eurojamu, rozstąpiły się na dłuższą chwilę po wprowadzeniu skrzyni z relikwiami św Teresy od Dzieciątka Jezus. Doświadczyliśmy tu małego cudu – oznajmił przez głośniki Komisarz Federalny FSE, Martin Hafner. A niedługo potem, kończąc swoje przemówienie dodał: Eurojam Continues! (Eurojam trwa nadal!).

11 lat oczekiwań, miesiące przygotowań, 24 godziny jazdy autokarem. 12 tysięcy skautów i przewodniczek z 18 krajów, zebrało się na czwartym w historii zlocie wszystkich Skautów Europy. Dnia 3 sierpnia 2014 roku usłyszeli oni długo wyczekiwane słowa, wypowiedziane przez Komisarza Federalnego Federacji Skautingu Europejskiego, Martina Hafnera: Eurojam 2014 „Venite et Videte” ogłaszam otwarty!

 

Około 1700 polskich harcerek, harcerzy, szefów i wolontariuszy, przybyło na miejsce Eurojamu w czwartek 31 lipca rano. Po zajęciu wyznaczonych kawałków lasu, przeznaczonych na gniazda zastępów, w ruch poszły piły, siekiery i dłuta, przyczyniając się do powstawania pierwszych konstrukcji obozowych. W cieniu wiekowych francuskich dębów stopniowo wyrastały drewniane platformy, kuchnie, stoły, półki i inne harcerskie urządzenia, tworzące Eurojamowy krajobraz.

 

Pierwszego sierpnia o godzinie 16:30 rozpoczął się apel polskiej organizacji Skautów Europy. Pełnemu radosnych okrzyków powitaniu towarzyszyła chwila zadumy nad znaczeniem tej daty dla historii Polski. Namiestnik Harcerzy, Marcin Kuczaj HR, w okolicznościowym przemówieniu przypomniał, że niezależnie od tego jakie głosy padają w dyskusji nad tym, czy Powstanie Warszawskie było warte życia tak wielu ofiar, harcerze, jako młodzi Polacy, są zobowiązani do pamięci, wdzięczności i szacunku dla wszystkich uczestników tamtego zrywu. Mówił również o potrzebie naśladowania odwagi powstańców w stawianiu czoła wyzwaniom życia harcerskiego. O godzinie 17:00 z serca Normandii popłynęło w świat wycie syren, oraz granie rogów drużynowych, łączące ją z wszystkimi Polakami przeżywającymi rocznicę wybuchu Powstania w oddalonej o ponad 2000 kilometrów ojczyźnie.

 

Z dnia na dzień w lasach w okolicy Saint-Évroult-Notre-Dame-Du-Bois zaczęło się gromadzić coraz więcej harcerzy. Całe obozowisko Eurojamu zostało podzielone na 12 Podobozów, noszących nazwy od Maryjnych wezwań z litanii loretańskiej. Polskie biwaki, zawierające około 100-150 osób, w przypadku harcerek znalazły się w obozowiskach: Sancta Dei Genitrix (Święta Boga Rodzicielka), Regina Pacis (Królowa Pokoju), Mater Boni Consilii (Matka Dobrej Rady) i Virgo Clemens (Panna Łaskawa). Polscy harcerze zamieszkali w Podobozach Turris Davidica (Wieża Dawidowa), Domus Aurea (Dom Złoty), Foederis Arca (Arka Przymierza) oraz Stella Matutina (Gwiazda Zaranna). Biwaki z poszczególnych części obozowiska łączyły się w Konstelacje, które uczestniczyły we wspólnych blokach zajęciowych.

 

3 sierpnia 2014 roku odbyła się Ceremonia Otwarcia Eurojamu. Składały się na nią ceremonia flag, symboliczna część artystyczna nosząca tytuł „Od Wojny do Pokoju”, oraz przemówienie Komisarza Federalnego Federacji Skautingu Europejskiego, Martina Hafnera. Na pewno żaden z uczestników nie zapomniani widoku 12 tysięcy Skautów i Przewodniczek Europy śpiewających razem hymn Eurojamu „Venite et Videte”. Podczas Ceremonii nad „placem Naszej Pani” w centrum obozowiska zawisł krąg 12 gwiazd z korony Maryi, z których każda niosła ze sobą Jej ikonę, będącą ilustracją do nazwy jednego z eurojamowych Podobozów.

 

Po apelu otwarcia odbyła się inauguracyjna msza święta, której przewodniczył arcybiskup Cyryl Wasyl, sekretarz kongregacji do spraw Kościołów Wschodnich. Na początku uroczystości biskup Alençon odczytał list papieża Franciszka, skierowany do uczestników zlotu. Ojciec Święty przypomniał w nim swoje wezwanie skierowane do młodzieży obecnej w Rio de Janeiro, mówiąc o trzech stopniach podążania za Jezusem – pójściem, wyzbyciem się lęku i służbą. Pisał również o sakramentach, jako drodze zjednoczenia z Panem. Harcerki i harcerze zostali nazwani przez niego córkami i synami Matki Kościoła, która wspiera ich i polega na nich. Na końcu Ojciec Święty nazwał wszystkich zgromadzonych powołanymi do miłości do Kościoła i służenia mu z radością i hojnością młodości.

 

Po tak bogatym dniu otwarcia harcerki i harcerze doświadczyli wielu przygód, przeżywanych wspólnie z zastępami z różnych krajów. Podczas zajęć „Venite et Laborate” (Przyjdźcie i Pracujcie) dzielili się swoim doświadczeniem związanym z technikami harcerskimi, a także wymieniali się piosenkami, grami i drobnymi elementami umundurowania. W trakcie „Venite et Gaudete” (Przyjdźcie i Radujcie się) częstowali się wzajemnie specjałami swych narodowych kuchni, oraz uczestniczyli we wspólnych ogniskach. W czasie „Venite et Adiungite” (Przyjdźcie i Łączcie się) całymi drużynami, wspólnie ze skautami z innych krajów, uczestniczyli w różnych grach ruchowych i harcerskich.

 

Ważnym wydarzeniem duchowym Eurojamu była przeżywana pod hasłem „Venite et Reconciliate!” (Przyjdźcie i Pojednajcie się) pielgrzymka skautów i przewodniczek do Lisieux, miasta św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Modlitwa i wyciszenie na szlaku stanowiły wprowadzenie do spotkania z „małą drogą” świętej doktor Kościoła.

 

Życie na Eurojamie toczyło się dość regularnym rytmem. Dzień rozpoczynał „Tempus Verbi” -   czas spotkania z Ewangelią, będący wprowadzeniem do porannej Mszy Świętej. Zajęcia obozowe odbywały się w dwóch blokach – porannym i popołudniowym. Menu obfitowało w bagietki, normandzkie sery i inne specjały kuchni francuskiej. Wieczorem skauci spotykali się na ogniskach, pełnych radości, śpiewu, scenek i innych, niespotykanych gdzie indziej form ekspresji. Sposobem komunikowania się w obozie była codzienna gazeta „Eurojam Journal” zawierająca zdjęcia i artykuły tworzone i współtworzone przez harcerki i harcerzy, zanoszone do siedziby redakcji w miejscowym Chateau. Każdy uczestnik otrzymał książeczkę uczestnika, oraz śpiewnik „Una Voce” zawierający piosenki we wszystkich językach, uczestników zlotu. W planie zajęć obozowych, oprócz tych wspomnianych wcześniej, nie zabrakło wolnego dnia do dyspozycji drużyn, „Venite et Ludite” (Przyjdźcie i Grajcie), który przez wiele przewodniczek i skautów został wykorzystany na odwiedzenie jednego z najsłynniejszych miejsc Normandii – Mont-Saint-Michel. Jeden z dni obozowania wypełniła Wielka Gra  przeżywana pod hasłem „Venite et Vincite!” (Przyjdźcie i Zwyciężajcie!).

 

9 sierpnia stanowił dla całego obozowiska 12.500 Skautów i Przewodniczek dzień wymiany, spędzony pod hasłem „Venite et Cognoscite!” (Przyjdźcie i Poznawajcie). Każdy zastęp mógł odwiedzić znajomych z poprzednich dni zlotu, jak również zapoznać nowe przewodniczki i skautów, zwiedzając cały teren obozowiska w pobliżu Saint-Évroult-Notre-Dame-du-Bois. .W ostatnich dniach zlotu, polska organizacja Skautów Europy rozdała w całym obozowisku ponad 13 tysięcy obrazków bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego, patrona polskich harcerzy, zawierające jego krótki życiorys oraz modlitwę wstawienniczą.

 

W niedzielę 10 sierpnia odbyła się Ceremonia Zakończenia Eurojamu. Zmęczeni i mokrzy, nie mniej wielce zadowoleni, harcerze i harcerki z 18 krajów Europy po raz ostatni spotkali się razem na „placu Naszej Pani”, w centrum obozowiska. Tutaj nastąpiło wspólne odnowienie przyrzeczenia harcerskiego, modlitwa i peregrynacja relikwii św Teresy z Lisieux, przemówienie komisarza federalnego Martina Hafnera oraz ceremonia pożegnalna, której towarzyszyła pieśń Auld Lang Syne („Pieśń Pożegnalna”/„Ogniska już dogasa blask”). Ostatnimi słowami wypowiedzianymi wspólnie przez wszystkich uczestników zlotu był okrzyk „Ad Mariam Europa!”.

 

Dla polskiej organizacji Skautów Europy nie był to jednak koniec spotkania. Zaraz po oficjalnym zakończeniu wszyscy jej członkowie, zebrani pośrodku placu, uczestniczyli w ceremonii mianowania nowej naczelniczki wszystkich harcerek, wilczków i przewodniczek Skautów Europy w Polsce. Pełniącą tę służbę do tego momentu Katarzynę Kieler HR zastąpiła dotychczasowa hufcowa 4 Hufca Warszawskiego Magdalena Gzik HR. 11 lat wcześniej, podczas Eurojamu 2003 „Duc in Altum” w Żelazku uczestniczyła ona na podobnym apelu jako zastępowa. Po mianowaniu naczelniczki, w historycznym momencie i w strugach normandzkiego deszczu, odbyło się jeszcze jedno wyjątkowe wydarzenie, o wielkim znaczeniu dla całego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, a w szczególności jego środowiska garwolińsko-pilawskiego i radomskiego: drużynowy 1 Drużyny Garwolińskiej sługi Bożego ks. Stefana kard. Wyszyńskiego,  Sławomir Giska HO, oświadczył się drużynowej 2 Drużyny Radomskiej św Rity z Cascia,  Katarzynie Borowicz Wdr.

 

W przeciwieństwie do innych skautów, polscy harcerze po zakończeniu Eurojamu pozostali na miejscu przez dwa kolejne dni. 12 sierpnia stanowił dzień ostatnich porządków i „depionierki”. Warto było dbać o dyscyplinę, gdyż już w 13 sierpnia rano autokary, zapakowane po brzegi, plecakami, namiotami, sprzętem i harcerkami oraz harcerzami, wyruszyły w kierunku ostatniego punktu programu wyjazdu – Paryża.

 

12 godzin na zwiedzanie stolicy Francji to bardzo niewiele. Wystarczyło jednak, aby odwiedzić najsłynniejsze miejsca, znane z widokówek, filmów, czy podręczników historii – wieżę Eiffel'a, łuk triumfalny, Luwr, katedrę Notre-Dame. 1 Drużynie Pilawskiej,11 i 19 Warszawskiej, 1 Ząbkowskiej oraz kilku innym jednostkom, zwiedzającym tę ostatnią w godzinach popołudniowych, udało się, dotrzeć na mszę świętą, odprawianą przez jej kapelana. Ten, widząc tak licznie zgromadzonych skautów z Polski, nie tylko przetłumaczył część własnego kazania na język angielski, ale również, po zakończonej Eucharystii, zaprosił wracające z Eurojamu drużyny do skarbca katedry. Tam  prezentował im m.in. dawne naczynia liturgiczne, czy szatę w której św. Ludwik IX przyjmował relikwie Korony Cierniowej. Po tej wizycie w 1 Drużynie Pilawskiej, na placu przed katedrą, obył się obrzęd przyrzeczenia Arka, pioniera w zastępie Wilk.

 

Droga powrotna spędzona w autokarze trwała około 24 godzin. W jej trakcie 1 drużynowy oraz 9 harcerzy z 1 Drużyny Garwolińskiej, 1 Drużyny Łaskarzewskiej i 1 Drużyny Pilawskiej podzieliło się garścią świeżych wspomnień z minionego wyjazdu.

 

  1. 1.      Powiedz mi, co najbardziej zapamiętałeś z Eurojamu?

 

Igor, tropiciel w zastępie Kruk, 1 Drużyna Pilawska: Najbardziej podobała mi się wycieczka do Paryża, gdzie weszliśmy na wieżę Eiffel'a. Ciekawe było to, że w czasie naszej pionierki po raz pierwszy budowałem pryczę. Podczas EJ wymieniłem się z pewnym Włochem beretami i to mi się bardzo spodobało - zdążyłem się już nawet przywiązać do tego nowego. Bardzo polubiłem Francuzów. Dało się z nimi dogadać. Stwierdziłem, że mój angielski jest na takim poziomie, żeby się po prostu dogadać z obcokrajowcem. Na Laborate współpracowaliśmy z zastępem Lis z Francji i oni uczyli nas węzłów. Graliśmy w różne gry. I szczerze mówiąc, nie różnili się czymś bardzo od nas. Ale to wszystko było bardzo ciekawie.

 

Arek, pionier w zastępie Wilk, 1 DP: Rozpoczęcie... cały obóz ogólnie... gry różne, kuchnia... pionierka się podobała, staraliśmy się dobrze zrobić. Ogólnie fajnie było, cały obóz fajny. Poznawanie tych wszystkich ludzi z całej Europy. Podobało mi się to, że złożyłem przyrzeczenie, że odważyłem się to zrobić.

 

Sebastian, zastępowy zastępu Wilk, 1 DP: Pamiętam nasze kopytka i pastę od Włochów. To było Gaudete z Jaguarem z Włoch. Oni nam zrobili pastę, my zrobiliśmy polskie jedzenie, czyli kopytka. Bardzo im posmakowały. No i mieli fajnego zastępowego, Federico. To był zastęp z 1 Drużyny Rzymskiej.

 

Szymon, czołowy w zastępie Niedźwiedź, 1 Drużyna Łaskarzewska: Najbardziej podobały mi się wyjazdy z Eurojamu do tych wszystkich świątyń. To było najfajniejsze. Wszystko można było pozwiedzać, pokupować pamiątki. Najbardziej ze wszystkich rzeczy na tych wyjazdach podobało mi się zwiedzanie wieży Eiffel'a. Zapamiętałem wymienianie się technikami z zastępami z Francji i Włoch. Oni nam pokazywali pierwszą pomoc, a my im węzły na przykład. Nauczyłem się jak udzielać pierwszej pomocy, pozycji bocznej ustalonej.

 

Maciek, kucharz w zastępie Tur, 1 DŁ: Najbardziej zapamiętałem tę wymianę pomiędzy krajami. Właśnie te dni, kiedy robiliśmy wymianę zastępami, były według mnie bardzo udane. Dużo się ciekawych rzeczy dowiedziałem o Francji... z resztą o Polsce też. Kolację mieliśmy u zastępu z Włoch. My robiliśmy na tę kolację grochówkę, polskie jedzenie, bardzo dobrze wyszła; a dostaliśmy od nich sałatkę: różne warzywa, dodali do tego jakieś mięso. Był tam z nami także zastęp Francuzów, którzy specjalnie na tę okazję przygotowali naleśniki z karmelem.

 

Wymianę zastępową mieliśmy z Francuzami. W 10 minut zrobili taki trójnóg, z którego się po prostu pociągało za sznurek i leciała woda. Od razu, żeby zaprezentować jego działanie, zrobili nam taką grę. Kładliśmy się na ziemię, po kolei, jak najszybciej i nalewali nam z tego wodę do ust. Musieliśmy ją brać w usta i przebiegać ileś tam i wypluwać ją do garnka. Były dwie drużyny i bardzo fajnie to wyszło. Cali mokrzy byliśmy, ale śmiesznie było. Potem jeszcze graliśmy z nimi w piłkę. Tak po 20 w jednym składzie, było bardzo dużo ludzi na bardzo małym boisku, ale też bardzo fajnie się grało. Graliśmy dość długo i mecz się zakończył ogólnie 6:5 dla Francji. To był zastęp Pantera, z 1 Drużyny z Tuluzy.

 

Bartek, kucharz w zastępie Orzeł, 1 Drużyna Garwolińska:  Najbardziej podobały mi się codzienne msze święte, oraz rozpoczęcie i zakończenie całej uroczystości Eurojamu.

Ze słów ścieżki duchowej zapamiętałem, że trzeba zawsze walczyć, zawsze iść w kierunku Pana Boga. A jeśli chodzi o otwarcie i zakończenie, to bardzo zapamiętałem przedstawienie z flagami - „Od Wojny do Pokoju” - oraz to ze sztandarami na samym końcu [ceremonia pożegnania, przyp. red.]. Bardzo ładnie to było przedstawione i zrobione. Na ceremonii zakończenia bardzo mi się podobało to, że mogliśmy zobaczyć relikwie św Teresy z Lisieux.

 

Ernest, zastępowy zastępu Żubr, 1 DG: Z Eurojamu najbardziej zapamiętałem spotkanie z Włochami. Miało ono nazwę „Laborate” i mieliśmy nauczyć się tam jakiś technik. Ze spotkań z „Laborate”, bo były dwa, najpierw my prezentowaliśmy, a później oni, bardziej podobało mi się to u nas. Reakcja naszego bliźniaczego zastępu była bardzo przyjemna i to co zaprezentowaliśmy też nie było przeciętne. Nasz czołowy przygotował zajęcia z robienia flar dymnych, czyli połączenia saletry, sody i cukru.

 

Eurojam był podzielony trochę. Wcześniej mieliśmy czas na pionierkę, to był taki zwykły obóz. Później takie typowe zajęcia w biwaku – czyli gotowanie, jakieś zajęcia w drużynie, rady zastępów, rady drużyn. To było wszystko tak jak na innym obozie. Co wyróżniło ten obóz? To, że byli inni skauci, zaraz obok nas, naprzeciwko. Zaraz 2 metry obok nas byli Belgowie, którzy mieli jakiś okrzyk, którego często używali. Według mnie to było coś ciekawego. Drugą rzeczą, która tak wyróżniła ten obóz obozów, to ta wielka przestrzeń, którą zajmowaliśmy my skauci. Szło się nie wiadomo jak daleko, a dalej się widziało biwak, namioty, platformy, jakieś paleniska. Wyglądało to jak takie małe miasteczko harcerzy. Od strony zastępowego... Co się różniło... No to, że trzeba było zaprezentować swój zastęp innemu zastępowi, z innego państwa. Według mnie – bardzo ciekawe doświadczenie. Ja jakoś świetnie nie mówię po angielsku, ale się dogadywaliśmy z innymi. Pomagaliśmy sobie rękoma.

 

Na mojej drodze harcerskiej od września przechodzę do wędrowników. Tam widzę już takie konkretne formowanie się. Tutaj jeszcze jest trochę takiej zabawy, pomimo tego wychowuje się i tak. A tam już nie ma takiej zabawy bardzo. Jest już raczej przygoda, jest już przygotowanie się do przyjmowania obowiązków w starszym wieku. Mienie na uwadze że będą z nich wyciągane konsekwencje. Też jest tak, że ludzie którzy przechodzą do wędrowników są wysegregowani. To znaczy, ci którzy nie są zdecydowani już niestety odchodzą, a ci zdecydowani, którzy chcą się formować - są już dosyć mocno sformowani - są w wędrownikach. Taka społeczność w której będę w wędrownikach będzie bardzo dobrze na mnie wpływała, co w przyszłości, mam nadzieję, będzie plusować.

 

Sławomir, Drużynowy 1 Drużyny Garwolińskiej:

Okres przygotowań do Eurojamu nie był dla mnie najłatwiejszym czasem. Gorący okres w pracy, obowiązki na uczelni - wykonywanie przedobozowych obowiązków drużynowego często bywało udręką. Im bliżej do wyjazdu, tym więcej obaw i wątpliwości. Jednak nic nie dało mi takiej ulgi, jak moment, w którym autobus powoli potoczył się po asfalcie, a zarys kościoła, spod którego wyruszaliśmy znikał wśród innych budynków.

 

Sam Eurojam dla drużynowego był dużym wyzwaniem. Olbrzymi teren, na którym odbywał się obóz, tysiące innych skautów mówiących wieloma językami - wymagało to od członków kadry wyjątkowego wytężenia wysiłków, aby chłopcy dobrze “weszli” w otaczający ich klimat.

 

Eurojam pełen był pamiętnych momentów, z których każdy był na swój sposób wyjątkowy. Najbardziej jednak zapadła mi w pamięć niezapomniana atmosfera panująca na wszystkich drogach pomiędzy obozowiskami poszczególnych drużyn. Idąc do siedziby komendy obozu nie sposób było nie usłyszeć harcerskiego pozdrowienia w co najmniej trzech językach - wszechobecne “Ola”, “Bongiorno”, czy “Bonjour” sprawiały, że każdy mógł poczuć się na tym obozie jak w domu. Choć wybitną większość skautów widziało się po raz pierwszy w życiu, to nie sposób było nie odpowiedzieć na pozdrowienie uśmiechniętego i mocno ubłoconego harcerza, który wypowiadał je tak, jakby znał cię od lat. Takiej atmosfery nie sposób zapomnieć.

 

Dzięki temu wyjazdowi stwierdziłem, że Francja pełna jest niezapomnianych widoków, które dostrzec można w zupełnie pospolitych wioskach. Całkowicie inny krajobraz, pełen zieleni połączonej ze stylowym budownictwem sprawiał, że człowiek czuł się, jakby trafił do zupełnie innego świata. Nic jednak nie jest w stanie “przebić” widoku wyłaniającej się zza horyzontu iglicy klasztoru na Mont Saint Michel. Widok ten zapierał dech w piersiach, choć planując wyjazd do tego miejsca obejrzałem chyba wszystkie dostępne w internecie zdjęcia niezwykłej wyspy Świętego Michała i myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy.

 

Apel końcowy był dal mnie szczególnym czasem. Od dłuższego czasu planowałem oświadczyć się mojej obecnej narzeczonej, również harcerce, drużynowej 2. Drużyny Radomskiej. Niestety już od rana aura nam nie sprzyjała, nad perspektywą ceremonii zamknięcia wisiało widmo krążącej w okolicy burzy, a wieść o możliwej trąbie powietrznej całkowicie podłamał nastroje wszystkich... Oprócz mnie :)

 

Adoracja relikwii Św. Teresy z Lisieux, przemowa Komisarza Federalnego, tradycyjny okrzyk “Ad Mariam Europa!”, wszystko okraszone było strugmi deszczu, co jednak nawet odrobinę nie zmieniło mojego pozytywnego nastawienia do tego dnia.

 

Podczas “polskiego apelu” serce wcale nie podeszło mi do gardła, ono już dawno wyskoczyło i schowało się w kieszeni. Jednak porozumiewawcze spojrzenie Przewodniczącego Stowarzyszenia powiedziało mi “twoja kolej”, tak naprawdę niewiele pamiętam z samego momentu zaręczyn: wywołanie przez mikrofon mojej przyszłej narzeczonej, uklęknięcie, przyjęcie oświadczyn, błogosławieństwo Duszpasterza Federalnego - wszystko to osnute jest mgiełką wielkiego stresu i niezwykłych emocji, z których wydobyły mnie dopiero energiczne podrzuty, które zgotowali mi harcerze z mojej drużyny.

 

Takich chwil się nie zapomina, w mojej głowie Eurojam będzie obecny podwójnie - podobnie jak i w moim sercu.

 

 

 

Na następny Eurojam trzeba będzie czekać około 10 lat. Mimo to, jak powiedział na Ceremonii Zakończenia komisarz Federalny FSE Martin Hafner: Eurojam Continues! (Eurojam trwa nadal!) Każdy mógł zabrać z tego wyjazdu coś innego na swoją drogę harcerską i życiową. Zdarzały się trudne momenty, pogoda wymagała hartowania ducha. Dla uczestników zlotu w Saint-Evroult-Notre-Dame-du-Bois nadchodzi moment, w którym podczas czyszczeniem plecaka z normandzkiego błota, warto będzie na spokojnie wsłuchać się jeszcze raz w znaczenie wezwania „Venite et Videte”. Tak, aby wpatrując się w zdjęcia, czy szukając we wspomnieniach tego co najważniejsze w tamtym spotkaniu, świadomie i ze zrozumieniem powtórzyć słowa wypowiadane przez zastępowych podczas Ceremonii Zamknięcia: „Veni, Vidi, Vado”! (Przybyłem, zobaczyłem, teraz wyruszam z misją).

 

Krzysztof O. Żochowski HO

 

 

 

Reportaż francuskiej telewizji TF1, z krótką migawką ze skautami z Polski:

 

http://www.wat.tv/video/milliers-scouts-reunis-dans-orne-6ynsh_2i0u7_.html

 

 

Reportaże PL Eurojam Journal:

 

http://vimeo.com/102876800

http://vimeo.com/102968211

http://vimeo.com/102968212

http://vimeo.com/103084081