Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa
Święty Krzyż 2011 - wędrownicy po pielgrzymce

Święty Krzyż 2011 - wędrownicy po pielgrzymce

Łukasz Filipek HO, 2011-10-01 Tagi: wędrówka, pielgrzymka, Święty Krzyż

W dniach 22-25 września 2011 r. blisko 300 wędrowników z całego kraju, podzielonych na trzy kolumny, jak co roku pielgrzymowało na Święty Krzyż. Ich hasłem przewodnim były słowa: "Kto nie dał wszystkiego, nie dał nic". Zapraszamy również do obejrzenia filmu.

Dzień pierwszy

Spokojny czwartkowy wieczór. Dla mieszkańców  Modliborzyc, Łagowa i Kałkowa prawdopodobnie taki sam jak inne. Jednak dla blisko trzystu skautów z całej Polski jest on nadzwyczajny. Wędrownicy z całego kraju właśnie tego dnia – 22 września 2011 roku ściągają w okolice Łysej Góry aby tam podzielić się na trzy kolumny i odbyć pielgrzymkę na Święty Krzyż. Dla niektórych była to pierwsza wędrówka w to święte miejsce. Dla innych kolejna. Jednak jedno nie ulega wątpliwości. Wszyscy czekali na ten moment bardzo długo. W perspektywie przygody, spotkania z Bogiem w Eucharystii i podczas drogi, wspólnego pokonywania szlaków prowadzących z trzech różnych miejscowości do małego relikwiarza osłaniającego Krzyż na którym zawisł Jezus Chrystus, nikt nie miał zamiaru przedłużać wieczora przed pierwszym noclegiem. Po rozbiciu namiotów i szybkiej kolacji nadszedł czas na odpoczynek i przygotowanie się na kolejny dzień. A właściwie na pierwszy dzień.

Pielgrzymka wędrowników na Święty Krzyż 2011

Dzień drugi

Piątek zaczęliśmy mszą świętą. Pielgrzymi posileni fizycznie śniadaniem a duchowo Słowem Bożym byli gotowi wyruszyć na spotkanie Chrystusowi, niosąc na szyjach znak Jego zwycięstwa – mały drewniany krzyż. Jeszcze przed wyruszeniem na szlak odbyły się konferencje dotyczące stylu wędrowania. A bezpośrednio po nich w drogę ruszyły na swoich szlakach trzy chorągwie – św. Wojciecha, św. Emeryka i św. Jacka.

Od tego momentu życie tych młodych ludzi choć na jakiś czas stało się proste. Rozmodlone kręgi wędrowników zmierzały na miejsca noclegów. Budujące poczucie wspólnoty towarzyszyło im przez cały ten czas. W czasie osobistej modlitwy  i Godziny Drogi mogli dokładnie rozważać Słowo Boże w intymnych chwilach modlitwy. Wszyscy mieli okazję zauważyć, że w tak pięknej scenerii, wśród dzieł Boga często nieskażonych pracą ludzkich rąk, efektywniej i głębiej można przeżywać czas dany nam przez Pana.

Po kolacji nadszedł czas na wieczorne ogniska, które obfitowały w śpiew, gry i scenki przygotowane podczas drogi. Budowany przez cały czas ich trwania duch harcerski znalazł swe apogeum w trakcie świadectwa przekazywanego przez przyszłych Harcerzy Rzeczypospolitej, którzy następnego wieczora mieli odbyć swoje wymarsze i podjąć wyzwanie służby i całkowitego oddania się skautingowi. Cisza jest dla mężczyzn. Podążając w duchu tego hasła po Radach Kręgów i modlitwie wieczornej wszyscy udali się na spoczynek, aby następnego dnia przywitać chłodny poranek słowami pieśni Kiedy ranne wstają zorze.

Dzień trzeci

To już sobota. Chwila tak długo oczekiwana przez wszystkich zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze tylko krótki marsz do Nowej Słupi. Tam Msza Święta odprawiona w języku łacińskim, przyozdobiona pięknym śpiewem prowadzonym przez Rafała Karczmarczyka. Jak można nie wielbić Boga. Po mszy był czas na obiad, rozbicie namiotów i przygotowanie się do konferencji. W tym roku trochę nietypowo. Pierwszą prowadził Marcin Kruk HR nasz naczelnik. Mówił on o powinnościach wynikających z 10 prawa harcerskiego. Następnie odbyły się trzy kolejne. Paweł Borowiecki HR poruszył zagadnienie „Jak być Polakiem i czym jest patriotyzm”. Druga prowadzona przez Zbigniewa Korbę HR dotyczyła „Jak bronić Wiary i Kościoła w obecnych czasach”. Trzecia „Czym jest  i skąd się wziął kryzys ekonomiczny na świecie” wygłaszał Hubert Nakonieczny HR.  Rozlegające się brawa dla prowadzących konferencje były znakiem na rozpoczęcie biesiady, na którą kręgi szefów przygotowały scenki dotyczące wędrówki do Santiago de Compostella i Światowych Dni Młodzieży w Madrycie. Wszystko skończyło się już, gdy zapadł wieczór a mrok spowił obozowisko. Nie trzeba było już słów. Każdy wiedział co ma robić. Zapłonęły pochodnie, pojawił się gigantyczny krzyż, przez który wędrownicy mogli namacalnie doświadczyć ułamka męki Pańskiej. Rozpoczęła się Droga Krzyżowa. Ostatnia wędrówka, w której towarzyszyliśmy Chrystusowi.

Stojąc przed drzwiami bazyliki wszyscy czekali na pierwsze słowo, ażeby w chwili gdy je usłyszą wyśpiewać z całych sił „Panie nasz Panie, dokąd pójdziemy?” To ta chwila, na która wszyscy czekali. Nikt nie czuł panującego chłodu. Nikt nie myślał o zmęczeniu poprzednich dni. Liczył się tylko On czekający za drzwiami świątyni. Wrota otworzyły się. Krzyż niesiony przez skautów powoli przeniósł się w kierunku ołtarza, żeby stojąc tam wskazywać drogę do zbawienia. To chwile intymnego spotkania z Panem przeplatanego wspólnym rozważaniem i śpiewem. To chwile których się nie zapomina...

Po zakończeniu adoracji rozpoczął się obrzęd Wymarszu Wędrownika. W szpalerze pochodni trzech śmiałków: Michał Walicki (mój dawny drużynowy), Mateusz Flis i Szymon Ruman,  którzy podjęli to wyzwanie odnowili swoje przyrzeczenia i złożyli zobowiązania służby dla Federacji przez całe życie.  Już jako Harcerze Rzeczypospolitej odeszli w mrok ze śpiewem na ustach.

Następnie zejście po stromej ścieżce. Nikt nie przejmował się ciemnościami i kamieniami, o które raz za razem potykały się zmęczone stopy. Wszyscy z różańcami w rękach podążali w dół gdzie czekał na nich mały posiłek i ciepła herbata. Jeszcze kilka rozmów z przyjaciółmi. Jeszcze chwila na osobistą modlitwę, a potem sen.

Dzień czwarty

Niedzielna Msza Święta z przesłaniem postanowień na cały rok. Następnie  jeszcze podsumowanie pielgrzymki w kaplicy relikwi Krzyża Świętego i apel, który odbył się przed sanktuarium. Wesołe okrzyki niosły się echem po okolicy. Nie zabrakło jednak chwil powagi, chociażby w chwili mianowania na namiestnika wędrowników Grzegorza Makucha HR i zwolnienia z tej służby Pawła Borowieckiego HR. Potem w poszczególnych kręgach odbył się apele, podczas których wędrownicy po próbie szlaku podejmowali służbę Harcerza Orlego, a jeszcze inni składali przyrzeczenie harcerskie. Ostatnie Rady w kręgach, ostatnie zejście na dół, rozmowy z tymi których tak dawno się nie widziało i pożegnania. Nadszedł czas na powrót. Do zobaczenia za rok. Te słowa miał każdy kto wyjeżdżał z Nowej Słupi spoglądając jeszcze w stronę sanktuarium.

Dla niektórych była to okazja do poznania siebie i innych w kręgu. Dla innych ważna była wędrówka, adoracja, biesiada, osobista modlitwa czy wyrwanie się z codziennego wyścigu szczurów. Motywacji do podjęcia wyzwania Świętego Krzyża było wiele, ale jedno jest pewne. Każdy odnalazł tam to czego szukał.

Do zobaczenia za rok.

Łukasz Filipek HO
drużynowy 1. Pilawskiej FSE