Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa
Odważnie twórzmy pokój! - wędrówka zimowa kręgu szefów 1 Hufca Krakowskiego

Szymon Helbin, wędrownik z 1. Hufca Krakowskiego, 2017-01-25

W dniach od 13 do 15 stycznia 2017 roku wędrownicy z Kręg Św. Ignacego Loyoly 1 Hufca Krakowskiego dzielnie przemierzali szlaki Beskidu Sądeckiego, pokonując trasę z Muszyny do Piwnicznej Zdroju. Mottem, które przyświecało im w drodze było hasło „Odważnie twórzmy pokój”.

Pomimo niezbyt zachęcających warunków atmosferycznych: obfitych opadów śniegu i temperatur poniżej 0°C, postanowiliśmy wyruszyć na wytyczony szlak, by stawić czoła naturze, własnej wygodzie i słabościom. By na górskim szlaku spotkać Boga i braci. Wielkim darem była obecność wśród nas brata Marcina Buntowa- franciszkanina, naszego duszpasterza , który pod koniec każdego dnia składał nasze trudy na Ołtarzu Pana, umacniając nas Ciałem i Krwią Chrystusa. Bez wątpienia ten sam Jezus podążał niezauważalnie za dnia pośród nas, jak wtedy, gdy zmierzał wraz z uczniami do Emaus.

W piątek pociągiem dotarliśmy do Muszyny, gdzie nocowaliśmy w miejscowej szkole. Następnego dnia, opatuleni wystarczająco ciepło  wkroczyliśmy na górski zielony szlak i rozpłynęliśmy się w porannej mgle i płatkach padającego śniegu dla zaspanych ludzi, wyglądających zza okien ciepłych domostw. Napotkani mieszkańcy podziwiali nasz heroizm i odwagę, życząc nam wiele sił i wytrwałości.  Latem dystans 20 kilometrów, dzielący nas od Hali Łabowskiej, nie stanowiłby większego problemu. Zupełnie inaczej sprawa wyglądała jednak zimą, gdy na szlaku trzeba było niemal walczyć o przetrwanie brnąc przez zaspy śniegu. Po niemal pięciu godzinach zmęczeni dotarliśmy na szczyt Jaworzynki położonej 1114 m.n. p. m.. Tam przyszło nam podjąć decyzję, co robić dalej.... iść, czy zostać? Wszak za nami dopiero jedna trzecia trasy... Po krótkiej naradzie wspólnie postanowiliśmy, że mimo wszystko ruszamy dalej. Powoli posuwaliśmy się naprzód. Z różańcem w ręku pozdrawialiśmy innych górskich szaleńców, zawierzając świat i skauting Niepokalanej. Wokół nas powoli zapadał zmrok, a my z każdym krokiem zbliżaliśmy się do schroniska. Niestety nie udało się nam ukończyć marszu przy świetle dziennym. Musieliśmy wyciągnąć czołówki i jeden za drugim, krok za krokiem, iść przed siebie- ograniczając przerwy i rozmowy, by jak najszybciej znaleźć się na miejscu. Nasze organizmy były coraz bardziej znużone, nogi same się plątały, nieprzyzwyczajone do stawiania oporu takiej ilości białego puchu. Zapanowała mistyczna cisza, w której każdy mógł pobyć sam ze sobą... z własnymi ograniczeniami, słabością i Bogiem. Nieopisana była radość, gdy w oddali zza drzew wyłoniło się delikatne, ciepłe światło wylewające się z okien drewnianej chatki w głąb lasu. Byliśmy uratowani :)

   Na miejscu spotkała nas miła niespodzianka, jedna z turystek świętowała swoje urodziny, dlatego postanowiliśmy dołączyć się do życzeń. Silnymi, męskimi, harcerskimi głosami wyśpiewaliśmy „Sto lat”, które niosło się po całym schronisku, a któremu wtórował brat Marcin na ukulele. Solenizantka poczęstowała nas tortem, którego degustacja był zwieńczeniem wyczerpującego dnia. Niedługo potem uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, powierzając cały nasz trud dobremu Bogu za nas i tych wszystkich, których stawia na naszej drodze, zwłaszcza sprawę pokoju na świecie. Wspólnie rozważając Ewangelię próbowaliśmy wsłuchać się w głos Boga, który powołuje i wybiera bez względu na zasługi i osiągnięcia. O 21:30 rozpoczęliśmy przygotowywanie strawy. Godzinę później rozkoszowaliśmy się już się iście harcerskimi rarytasami przygotowanymi pod czujnym okiem Patryka. Zmęczeni, ale szczęśliwi zasnęliśmy, by następnego ranka powitać Dzień Pański. Na prośbę turystów brat Marcin sprawował Eucharystię w schronisku. Po niej zjedliśmy szybkie śniadanie i wyruszaliśmy w drogę powrotną do Piwnicznej-Zdroju. Na miejscu odbył się apel podczas którego przyjęto w do Kręgu Szymona, który złożył swoje przyrzeczenie harcerskie, a następnie hufcowy odebrał przysięgę wierności od asystenta ds. administracyjnych.  Bogaci o nowe doświadczenia wróciliśmy do Krakowa. Głęboko w sercu zapisując każdą spędzoną w braterskim gronie chwilę i napotkanych ludzi, mając nadzieję, że trud naszej wędrówki i modlitwy przyczyni się do pokoju na świecie, do którego budowania jesteśmy wezwani- najpierw w naszym życiu, później w środowisku, a ostatecznie na całej Ziemi.

Relacja filmowa brata Marcina:

 Link do zdjęć tutaj.