Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa
Wędrówka jesienna - Zawieprzyce

Dorota Przesmycka, OMP św Olgi w Lublinie, 2016-12-03

Ostry dźwięk budzika wyrywa mnie spod ciepłej kołdry zdecydowanie zbyt wcześnie. Na co jednak narzekać gdy wyrusza się na wędrówkę? Puszka ciecierzycy wesoło pobrzękuje w rytmie szaleńczej pogoni za odjeżdżającym autobusem.

W końcu udaje mi się dotrzeć pod kościół ojców kapucynów. Eucharystia w klasztorze i początek wędrówki. Wędrówki wyjątkowej, bo pierwszej w lubelskim ognisku młodych przewodniczek św. Olgi. 

Po dokonaniu skomplikowanej czynności, rodem z zagadek logicznych, polegającej na spakowaniu do jednego autobusu dwunastki harcerek i duszpasterza, ruszamy w stronę Niemiec. Do granicy (gminy) docieramy niezwykle szybko i rozpoczynamy tam naszą wielką przygodę.

Początkowo nasza droga wiedzie przy szosie, by potem odbić w ścieżkę, prowadzącą przez malowniczy zagajnik, rodem z okładki National Geografic.

Tam nadchodzi czas na odrobinę ciepłej herbaty i konsumpcję drugiego śniadania, po którym w swoim czasie nastąpi również o trzecie i czwarte… Podczas postoju nie zapominamy również o krzewieniu edukacji i zaznajomieniu brata Piotra z niezbędną do przetrwania w miejskiej dżungli umiejętnością, jaką jest technika robienia selfie.

Po wykonaniu zdjęcia, temperatura subtelnie sugeruje, że czas ruszać w dalszą drogę. Przyroda wokół nas nieco się zmienia, a wszechobecne pola sygnalizują, że zbliżamy się już do celu naszej wędrówki – zamku w Zawieprzycach, a raczej jego ruin i położonej nieopodal szkoły.

Po wyśmienitym obiedzie, wymyślonym przez Magdę, nadchodzi czas na konferencję naszego duszpasterza i godzinę światła. Uczestniczymy w niej możliwie jak najuważniej, po czym udajemy się na górę, by po strawie dla ducha, oddać się „planszówkowej” rozrywce. Jednak mimo przywiezienia licznych gier, to właśnie kalambury niezmiennie pozostaje naszą ulubioną formą spędzania wolnego czasu. Śmiechom i radości nie ma końca. Przerywa je dopiero, jakże przyjemny, obowiązek zwany kolacją. Rozmawiając przy stole o rozmaitych sprawach, nawet nie spostrzegamy, jak szybko mija czas.

Wieczorem następuje moment wyciszenia i wspólna modlitwa Liturgią godzin na zakończenie dnia

Kolejny dzień rozpoczynamy o siódmej, również przy pomocy brewiarza. Następnie przyrządzamy kolejny posiłek, przyrządzony ponownie według przepisów naszej koleżanki. (Widzieliście, że avocado może służyć za masło?)

Po śniadaniu Karolina prowadzi dla nas konferencję o śladach, po której udajemy się wspólnie na niedzielną Eucharystię do niezwykłej, zawieprzyckiej kapliczki. Przed mszą jednak, do ogniska dołącza Ola, otrzymując tym samym czerwoną chustę.
Tego dnia mamy jeszcze godzinę światła - czas podczas, którego medytujemy fragment Pisma Świętego w ciszy, jeśli chcemy dzielimy się swoimi przemyśleniami i czasem dyskutujemy. Tego dnia zdecydowanie chciałyśmy. Gdy udało się wreszcie zatrzymać rwący potok pytań i zakończyć „godzinę”, nadszedł czas sprzątania oraz przygotowywania obiadu.

Smutno było opuszczać Zawieprzyce, ale droga prowadziła nas dalej, w stronę Kijanów. Marsz upłynął nam w bardzo wesołej atmosferze, przeplatanej gdzieniegdzie niezwykłymi widokami. W drodze powrotnej również dokonaliśmy niemożliwego i znaleźliśmy w busie idealną ilość miejsc, by pomieścić całą naszą ekipę. Tym oto sposobem zakończyła się pierwsza wędrówka Ogniska Młodych Przewodniczek św. Olgi. Mamy nadzieję, że będzie takich więcej!