Wpłać darowiznę na Centrum Rozwoju Przekaż 1% Skautom Europy Youtube - obozy Youtube - Droga Cię wzywa
Wyjazd listopadowy 13DW

Bartosz Kosiński, zastępowy zastępu Kruk, 2016-12-01

Dnia 10 listopada 2016 roku cała 13 drużyna wrocławska bł. Czesława spotkała się w gimnazjum w Borowej.

Gdy zebrali się wszyscy, było już po 22:00, więc zdążyliśmy przydzielić sale poszczególnym zastępom, zagospodarować je i zjeść szybką kolację. Jeszcze przed pójściem spać zorganizowaliśmy świeczysko. Dzień zakończyliśmy różańcem.

Następny dzień rozpoczęliśmy apelem, na którym dowiedzieliśmy się, że odbędzie się bieg sprawnościowy. Od godz. 9:00 do 11:00 mieliśmy czas na przygotowanie go. Część ustalali zastępowi, a część same zastępy. Zawody rozpoczęliśmy kilka minut po 11:00. Ileż tam się działo! Zabawy było co niemiara, każdy dawał z siebie, ile tylko potrafił. Doping był na najwyższym poziomie. Zastępy ustawiały się i dopingowały biegnącego. W pewnym momencie drużynowy zwołał wszystkich zastępowych i ogłosił, że za chwilę zaczyna się msza. Bieg niestety musieliśmy przerwać i każdy pobiegł przebrać się w czysty mundur. Druga część biegu odbyła się po obiedzie, który zjedliśmy zaraz po mszy. Gdy wróciliśmy zmęczeni do klas, czekała już tam na nas niespodzianka. Na stole leżała zaszyfrowana wiadomość. Można było pójść po podpowiedź do drużynowego, jednak to miało nas słono kosztować :-). Po wielu próbach i błędach zmuszeni byliśmy wykorzystać ułatwienie. Kto by się spodziewał, że informacja została zaszyfrowana dwoma szyframi sylabowymi (KO-NI-EC-MA-TU-RY oraz GA-DE-RY-PO-LU-KI). Z wiadomości wynikało, że Tatarzy szykują ofensywę, a my musimy znaleźć monety, aby móc zakupić komponenty na uzbrojenie. Gra terenowa była bardzo przyjemna. Pewną przeszkodą było to, że odbywała się w nocy, przez co dużo ciężej było znaleźć poukrywane monety. Mieliśmy czas do 19:15, bo do tej godziny mieliśmy znaleźć się z powrotem w szkole. Za to co udało nam się odnaleźć podczas gry, mogliśmy kupić u handlarza ziemniaki oraz szmatki. Sam nie miałem pojęcia do czego było to nam potrzebne. Michał, nasz drużynowy, szybko przybył z pomocą:

- Musicie zrobić z tego fireballe. Nic prostszego. Owijacie ziemniaka kawałkiem szmatki i zszywacie.

Pomału zaczęliśmy domyślać się, o co chodzi. Nic jednak do końca nie zostało nam wytłumaczone.

W pewnym momencie zostało zagwizdane "a" i polecieliśmy na zbiórkę. Michał oznajmił, że za 10 minut rozpocznie się świeczysko. Pobiegliśmy po rekwizyty i poszliśmy na salę gimnastyczną, gdzie wszystko się odbywało. Świeczysko organizował zastęp Ryś. Reszta, czyli wilk Dzik i Kruk, przygotowywała scenki. My dostaliśmy temat "wypadek podczas ładowania towarów" a formą miała być pantomima. Scenki wyszły na prawdę dobrze. Po świeczysku odmówiliśmy różaniec i poszliśmy spać.

Następnego dnia zaraz po śniadaniu miał rozpocząć się konkurs kulinarny. Nasz przyboczny z listą potrzebnych składników pojechał na zakupy. W tym czasie zastępy przygotowywały oprawę.

Na przygotowanie dań mieliśmy 3 godziny, po tym czasie komisja składająca się z Komendy oraz zastępowych zaczęła oceniać poszczególne dania i oprawę.

Na wynik składały się 4 oceny:

  • smak,

  • estetyka podania,

  • oryginalność,

  • ekspresja podczas oprawy.

Dania były przeróżne. Wilk przygotował risotto w papryce oraz banany w czekoladzie, Ryś kurczaka z ryżem i owocowe szaszłyki, Dzik zrobił tortillę oraz nachosy, a Kruk miał małe fireballe zrobione z pomidorów, kurczaka z kaszą oraz sałatką, na deser owoce i warzywa w czekoladzie. Po konkursie miały odbyć się warsztaty dla wodzirejów i nie tylko, oraz szybkie świeczysko.

Nic  z tego jednak nie wyszło, gdyż za długo sprzątaliśmy kuchnię (długo to znaczy 4,5 godziny). Chwilę po skończeniu porządków zaczęła się druga część wielkiej gry. Zaatakowali nas Tatarzy! Dostaliśmy rozkazy od dowództwa, że mamy kilka minut, aby w określonym miejscu zbudować sobie bazę. Niedługo potem przybyli pierwsi napastnicy. Walka odbywała się na zasadzie gry w chusty. Wszystkie zastępy walczyły dzielnie. Jednak po kilku minutach na placu boju został sam Kruk. Bronili się zacięcie, jednak nawet najlepsi kiedyś się ugną pod naporem niezliczonej ilości wojsk przeciwnika. Dostaliśmy więc informację od dowództwa, abyśmy wracali do głównej bazy, gdzie mieliśmy się  przygotować do ostatecznego odparcia ataku Tatarów. Zabraliśmy swoje wcześniej przygotowane fireballe. Od Komendy dostaliśmy butelkę z denaturatem. Jeden z rycerzy zaprowadził nas do miejsca, gdzie znajdowały się ostatnie jednostki wroga. Naszym zadaniem było oblanie ognistych kul denaturatem, podpalenie i trafienie w szmaciane kukły, które symbolizowały napastników. Gdy wszyscy uporali się z tym zadaniem, udaliśmy się w pościg za niedobitkami, aby zdobyć ich skarb. Przeciwników było zaledwie trzech, jednak trzeba było ich powalić na ziemię, a wystarczyłoby zdjąć nam nakrycie głowy, byśmy byli "martwi". Bitwa była zacięta, jednak w końcu pokonaliśmy ostatecznie wszystkich Tatarów. Skarbem okazały się... waniliowe wafelki!

Zmęczeni po całej grze wróciliśmy do szkoły i szybko położyliśmy się spać. Jak się okazało, to nie był koniec. W nocy przyboczny zwołał wszystkich zastępowych, którym wręczył kartki z zakodowaną informacją. Wszyscy wrócili do zastępów i zaczęli rozwiązywać otrzymane zadanie. Dopiero po rozwiązaniu zagadki położyliśmy się spać.

Niedziela byłą ostatnim dniem zlotu. Spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Mieliśmy do pokonania trasę od szkoły w Borowej do przystanku PKS w Długołęce, co stanowiło około 8 km. Marsz odbył się w wesołej atmosferze: trochę śpiewaliśmy, wiele rozmawialiśmy. Śpieszyliśmy się,  by zdążyć na autobus, jednak gdy doszliśmy, okazało się, że mamy jeszcze 40 minut. Przeprowadziliśmy grę "bawarski traktor" w pobliskim parku, a następnie zajęliśmy się radami zastępów podsumowującymi cały wyjazd.

Około godziny 19:30 byliśmy pod kościołem na Wojnowie. Tam odbył się   ostatni apel i ogłoszenie wyników. Michał najpierw wyczytywał zwycięzców poszczególnych konkurencji. Jednak zwycięzca może być tylko jeden. Nadszedł ten moment, emocje sięgnęły zenitu.

  • Zwycięzcą całego wyjazdu zostaję... zastęp Wilk!

  • Gdy wilk wyje wniebogłosy, jeżą się na głowie włosy! Wilczki wilczki wilczki ? ze wszystkich sił!!!

Tak brzmiały okrzyki zwycięskiego zastępu. Zastęp kruk został uhonorowany wstążeczką honorową za ducha harcerskiego okazanego podczas wyjazdu. Wszyscy pogratulowali sobie nawzajem udanego wyjazdu i wrócili do domów.

Tak oto zakończył się wyjazd listopadowy 13 drużyny wrocławskiej.

Jestem przekonany, że będzie on mile wspominany przez wiele wspaniałych dni.